Wózkiem przez Toruń

 

 Aleksandra Iżycka, dyrektor Biura Toruńskiego Centrum Miasta, jest przekonana, że Starówka jest miejscem przyjaznym i dostępnym osobom z niepełnosprawnościami ruchowymi. Odnoszę wrażenie, że pani Iżycka ma na myśli jakieś inne toruńskie stare miasto niż to, które ja odwiedzam niemal każdego dnia.

Pani dyrektor w celu rozwiania wszelkich wątpliwości na ten temat zachęca wszystkich do spaceru staromiejskimi ulicami. Fakt, że na istnienie przeszkód, z jakimi zmagają się osoby na wózkach, zwraca uwagę pan Konrad, czyli człowiek znający ten problem z własnego doświadczenia, nie przeszkadza jej w formułowaniu tego typu sądów. W końcu, jak zauważa dyrektor Iżycka, w większości lokali znajdują się podjazdy lub wjazdy z poziomu zero. I to jej zdaniem w zupełności rozwiązuje problem. Na tę, dość arogancką w moim odczuciu, ripostę aż chciałoby się zaproponować pani dyrektor eksperyment – odbycie takiego samego spaceru ulicami Starówki, tyle że na wózku. Być może wtedy zmieniłaby swój punkt widzenia.

Podjazdy na Starówce rzeczywiście pojawiają się coraz częściej, ale jednak nadal ciężko mówić tutaj o jakimś powszechnym trendzie. Poza tym nawet jeśli w danym miejscu znajduje się podjazd, to jeszcze nie oznacza, że jest to podjazd funkcjonalny. Niestety, zdarza się, że są one zaprojektowane oraz wykonane byle jak i nie sprawdzają się w praktyce. Mogą być za wąskie, zbyt strome, źle usytuowane… Defektów może być co niemiara, ale tego również zdaje się nie widzieć dyrektor Iżycka.

Szefowa biura Toruńskiego Centrum Miasta zaznacza, że nawet jeśli w danym lokalu nie ma odpowiedniego podjazdu, to osobie na wózku zawsze może pomóc obsługa, o czym mają ją zapewniać restauratorzy. Pomijając już fakt, że z reguły mało która kelnerka w wolnych uprawia kulturystykę, a wózek i osoba na nim jednak trochę ważą, występuje tu jeszcze jeden problem. Czy dyrektor Iżycka chciałaby być noszona, choćby przez chwilę, na rękach przez obcą osobę? Z tego co się orientuję, to dla wielu ludzi nie jest to komfortowa sytuacja. Osoby poruszające się na wózkach potrafią być samodzielne i większości przypadków wystarczy im zapewnić nieco bardziej przyjazną i dostępną przestrzeń.

Kolejną sprawą jest sprowadzanie problemu dostępności miejsca dla osób z niepełnosprawnością wyłącznie do kwestii wspomnianych podjazdów. Być może dla pani dyrektor Iżyckiej będzie to zaskoczeniem, ale takie osoby również mają potrzeby fizjologiczne. I co z tego, że właściciel lokalu zadba o podjazd, jednoczenie nie myśląc już o odpowiednim przystosowaniu toalety. Ciężko zresztą mieć do staromiejskich przedsiębiorców pretensje o to, że nie są wszechwiedzący. Być może jakimś rozwiązaniem byłoby zorganizowanie przez miasto szkolenia dotyczącego barier, z jakimi zmagają się osoby z niepełnosprawnościami. Myślę, że wielu restauratorów ma jak najlepsze chęci i chce poprawiać architektoniczną dostępność swoich lokali. Często po prostu brakuje im odpowiedniej wiedzy.

Dla jasności: pisząc ten tekst, nie oczekuję od dyrektor Iżyckiej i innych osób odpowiadających za Starówkę, że nagle, jak za sprawą czarodziejskiej różdżki, uczynią serce Torunia miejscem bez żadnych barier dla osób z niepełnosprawnością ruchową. Nie oczekuję, że pani Iżycka przyjedzie buldożerem, zrówna zabytki z ziemią i wybuduje nam „nowe stare miasto”. Doskonale sobie zdaję sprawę z tego, że z architekturą Starówki należy obchodzić się ostrożnie. Oczekiwałbym jedynie nieco więcej empatii i poważnego traktowania sygnałów ze strony obywateli. Tylko tyle i aż tyle.

Artur Eichhorst, Okręg Toruński Partii Razem

SHARE IT: Facebook Twitter Pinterest Google Plus StumbleUpon Reddit Email

Komentarze

You can use these tags: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>