Matematyka, aktywizm i kobiety

2 marca, niecały tydzień przed Dniem Kobiet, Michał Musielak z toruńskiego Razem napisał w Dzień Dobry Toruń o tym jak świetnie radzą sobie kobiety w obszarach uznawanych – niesłusznie! – za domenę mężczyzn. Tekst jest rozwinięciem krótkiego wpisu z Facebooka.


Matematyka, aktywizm i kobiety

Czy uczelnie techniczne są przede wszystkim dla mężczyzn, bo kobiety są kiepskie z matematyki? Porównując liczbę studentek i studentów na tego typu szkołach wyższych, można by dojść do wniosku, że odpowiedź na przynajmniej pierwszą część tego pytania jest twierdząca.

Tak się jednak składa, że od kilku lat uczę matematyki na Uniwersytecie Technologiczno-Przyrodniczym w Bydgoszczy, mam więc wgląd w sytuację od środka. Zjawisko, o którym chcę opowiedzieć, obserwuję właściwie od początku pracy na uczelni. W tym roku akademickim postanowiłem w końcu zbadać, czy moje ogólne wrażenie ma potwierdzenie w statystykach i na bieżąco starałem się porównywać wyniki studentek i studentów na kolokwiach i zaliczeniach. Rezultaty były uderzające.

Przykładowo okazało się, że na pierwszym kolokwium z matematyki na kierunkach budownictwo oraz informatyka stosowana przeciętny wynik studentek był prawie dwa razy wyższy niż wynik studentów. Wśród dziesięciu najlepszych prac na budownictwie była tylko jedna napisana przez mężczyznę (i to dopiero na ósmym miejscu!). Z kolei na inżynierii odnawialnych źródeł energii w pierwszym terminie ćwiczenia zaliczyło 66 proc. kobiet i tylko 20 proc. mężczyzn. A na budownictwie tylko osiem osób uzyskało na koniec oceny dobre i bardzo dobre – było to siedem studentek i jeden student, który zresztą czwórkę zdobył dopiero na poprawce.

Oczywiście, trzeba mieć na względzie, że to tylko wycinkowe statystyki z jednej uczelni i z jednego roku. Nie sądzę jednak, żeby na innych uczelniach kształtowało się to jakoś drastycznie inaczej. Dlatego odpowiedź na wyjściowe pytanie wydaje się być oczywista: nie, kobiety nadają się na kierunki techniczne nie gorzej niż mężczyźni i podobnie nie gorzej radzą sobie z matematyką. Istnieje natomiast proste wyjaśnienie faktu, że kobiet na uczelniach technicznych jest mniej, a jednocześnie osiągają dobre wyniki.

Moim zdaniem wynika to z tego, że w naszym patriarchalnym społeczeństwie kobietom wmawia się, że się do tego nie nadają, a z kolei mężczyzn utwierdza się w przekonaniu, że to właśnie ich domena. Stąd na studia techniczne trafiają przede wszystkim te kobiety, które sporo umieją, czują się mocne i nie dały się wcześniej zniechęcić. Te zaś, które pewnie też nieźle by sobie poradziły, często poddają się presji i nawet nie podejmują próby dostania się na tego typu uczelnie.

Odwrotnie jest z mężczyznami – ci z kolei częściej są przekonani, że są stworzeni do studiów technicznych, choć nierzadko nijak ma się to do stanu faktycznego. I regularnie na pierwszym roku odpada mnóstwo bardzo słabych studentów, co wśród studentek zdarza się o wiele rzadziej.

Podobne mechanizmy działają w wielu innych dziedzinach życia, które tradycyjnie – i niesłusznie! – uznawane są za domenę mężczyzn.

Znakomitym przykładem jest polityka i ogólnie pojęty aktywizm społeczny. Spójrzmy chociażby na toruńską radę miasta, gdzie mężczyźni stanowią większość, mimo że część z nich nie ma do tego zupełnie predyspozycji (pozdrowienia, panie Karolu!). Gdy jednak spojrzymy na realne działania społeczne, to widać, że w Toruniu jest mnóstwo aktywistek wykonujących fantastyczną robotę – posiadająca chyba nieskończone pokłady energii radna Sylwia Kowalska, która angażuje się praktycznie we wszystkie ważne inicjatywy w mieście; Anna Lamers, która ostatnio zorganizowała dużą akcję przekazania ciepłych ubrań dla uchodźców z Syrii, a oprócz tego prowadzi większość toruńskich demonstracji; Agata Pawlikowska, mózg i serce akcji pomagania mieszkańcom Winnicy zagrożonych wysiedleniem; Ivka Macioszek, mistrzowsko przemawiająca na demonstracjach. I wiele innych, których nie sposób tu z braku miejsca wymienić.

Gdy tylko kobiety zaczynają zajmować się tym, co rzekomo jest męską dziedziną, okazuje się, że robią to znakomicie. Czy więc nie skorzystałybyśmy i nie skorzystalibyśmy wszyscy, gdybyśmy wyrzucili na śmietnik przekonanie o tym, że w ogóle istnieją jakieś „męskie dziedziny”? Gdyby nie sztuczne stawianie barier, byłoby więcej świetnych inżynierek budownictwa, informatyczek, a także polityczek. Z całym przekonaniem zawołam więc na koniec: kobiety na politechniki, kobiety do polityki, kobiety gdzie tylko zechcą!

Michał Musielak

SHARE IT: Facebook Twitter Pinterest Google Plus StumbleUpon Reddit Email

Komentarze

You can use these tags: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>