O interesach klasowych

Tomasz Markiewka, członek toruńskiego Razem, na portalu Magazynu Kontakt tłumaczy, dlaczego wojny kulturowe nie powinny przyćmiewać interesów klasowych. Robi to na przykładzie… popularnego amerykańskiego serialu „Orange Is the New Black”.

Poniżej prezentujemy fragment jego tekstu, całość znajdziecie tutaj.

Większość osób o lewicowych poglądach jest słusznie przekonana, że nie może odpuścić sobie wojen kulturowych, ponieważ taka rejterada oznaczałaby oddanie tematów związanych z prawami osób LGTB, kobiet oraz mniejszości etnicznych i religijnych prawej stronie sceny politycznej. Z drugiej strony ochocze i bezrefleksyjne wdanie się w wojny światopoglądowe z radykalną prawicą także nie jest najlepszym rozwiązaniem, gdyż oznacza spychanie na margines problemów ekonomicznych. To zaś skutkuje pogłębianiem się nierówności społecznych, które z kolei prowadzą do frustracji u ludzi najbardziej pokrzywdzonych przez neoliberalną politykę. A gdzie ich niezadowolenie znajduje ujście? Zgadliście – w radykalnym dyskursie prawicowym, który podsuwa gotowych wrogów: homoseksualistów, feministki, imigrantów czy ideologię gender. Zresztą czasami działa to też w drugą stronę. Klasyfikowanie wyborców prawicowych jako „ciemnogrodu” nie ułatwia liberalno–lewicowym obywatelom i obywatelkom dostrzeżenia, że w sferze ekonomicznej istnieje podobieństwo interesów między nimi a ich przeciwnikami.

SHARE IT: Facebook Twitter Pinterest Google Plus StumbleUpon Reddit Email

Komentarze

You can use these tags: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>